sobota, 30 marca 2013


Moi idole zeszmacili się, pomarli ze starości albo
na szalonych koniach pognali poza mój horyzont.
Bez nich zabłądziłem. Błahe sprawy rozszarpały mi serce.
Na szczęście to nie bolało bo ono już w dzieciństwie obumarło.

Wszystkie sprawy wielkiej wagi przemknęły obok.
Idee, wiara, rodzicielstwo nie dotknęły mnie jeszcze
i pewnie nie dotkną, chociaż miałyby szansę wypełnić miejsca,
które nadzieja i radość życia zostawiły po sobie odchodząc.

O miłości myślę tylko gdy ekran telewizora pokazuje przemijającą
urodę wciąż młodszych kobiet, które mógłbym kochać.
Mam w dupie wieczne zbawienie i moralne problemy,
chociaż czasem głosy nie dają mi spać w nocy, relacjonując szeptem
wprost do ucha przebieg wszystkich zbrodni na ziemi.

Nie pytam wróżek o radę. Klechów o przebaczenie nie błagam.
Jak dotąd udało mi się przetrwać wszystkie choroby,
ale śmierci chyba nie przetrwam. Umrę. Jak każdy.
A ponieważ będę zerem, to nikt nie będzie wiedział
jakie złudzenia i marzenia ze sobą zabieram.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz