Dam ci chwilę tortur zamiast
czułości,
bat zamiast pieszczot.
Wezmę kroplę krwi z twoich
pleców
w dowód miłości.
Bij mnie i pozwól krzyczeć.
Krzyk każe mi głęboko
oddychać.
Zmuś mnie do płaczu,
płacz jest jedną z oznak
życia.
Nie zamykaj się w ciszy,
nie nazywaj ciszy muzyką,
nie przekonuj mnie, że lubisz
taką muzykę,
nie można lubić ciszy za
życia.
Uwolnijmy się nawzajem.
Z wilgotnej skóry w
niecodzienność,
prawdziwy wzorzec istnienia
przenieśmy się.
Boga przeciwieństw i
rozstajów przywołajmy.
Duchy nastrojów twoich i
moich Magdaleno,
nasze demony niech mącą
powietrze i wodę.
Wspinaj się ze mną!
Żegluj szukając najwyższej
fali!
Błądź bez celu,
cel jest niczym – ruch jest
wszystkim!
Chodzenie po linie jest życiem,
reszta jest czekaniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz