sobota, 30 marca 2013


Kiedyś miasto przestanie mnie nęcić.
Kobiety kiedyś przestaną mnie zadowalać,
koka sycić, wódka koić. Kiedyś strach
przed śmiercią nie pozwoli mi już zasnąć.

Wtedy zacznę się modlić po swojemu.
Nową metodą w kolejnym milenium,
Kłamstwem, przekleństwem, zdradą.

Ten, który czeka na moje modlitwy
usłyszy i przyjdzie, przyniesie światło.
Nie będzie przyjacielem znanych bogów,
raczej ich wrogiem i następcą.
Pokręci się trochę, tu i tam,
wprowadzi nowe porządki,
przeprowadzi sąd.

A potem zabierze mnie ze sobą.
Dokąd ? Nie wiem, ale będę tam,
gdy i ty przybędziesz,
gdy krok postąpisz za daleko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz