Wczoraj w ruinach prawdziwego
środka wszechświata
pojawiła się nieoczekiwanie
kropla widzialnej wody
w śladzie mej stopy na
strzaskanej mozaice.
A dzisiaj rzeka, która
wypływa z rumowiska
ściga mnie przez mój świat
pustynię
i wszystko czego dotyka
ożywia, nawet kamienie.
Całą planetę, o której z
takim trudem zapomniałem.
Ptaki nieme do wczoraj
wrzeszczą przeraźliwie
atakując moje oczy. Zwierzęta
stają mi na drodze,
trawa nagle wyrosła pęta moje
stopy.
Poddałbym się gdyby nie
przepaść, nad która przebiegam.
Rzeka wpada w nią zmieniając
się w wodospad.
Wydaje się, że to już koniec
pogoni ale to tylko podstęp,
bo zaraz z wodnego pyłu
tworzy się nagość,
a potem twarz i postać, którą
straciłem dawno temu.
Cofam się przed nią gdy mówi
- pokochaj się ze mną,
wynagrodź mnie orgazmem za
bezsenność,
którą przez ciebie cierpię. Daj
mi wieczność pieszczot
bo ich głód trawi mnie od
dnia, w którym pozwoliłeś
mnie zabić, w którym wydałeś
mnie aniołom na pastwę.
Teraz zbudziłam się więc
nakarm mnie i wypełnij,
rozlej się we mnie
strumieniem. Pozwól mi
żyć jeszcze, chociaż w
pamięci lub we śnie…
Obiecywałeś że twoja miłość
trwać będzie wiecznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz