sobota, 30 marca 2013


Wczoraj w ruinach prawdziwego środka wszechświata
pojawiła się nieoczekiwanie kropla widzialnej wody
w śladzie mej stopy na strzaskanej mozaice.
A dzisiaj rzeka, która wypływa z rumowiska
ściga mnie przez mój świat pustynię
i wszystko czego dotyka ożywia, nawet kamienie.
Całą planetę, o której z takim trudem zapomniałem.
Ptaki nieme do wczoraj wrzeszczą przeraźliwie
atakując moje oczy. Zwierzęta stają mi na drodze,
trawa nagle wyrosła pęta moje stopy.
Poddałbym się gdyby nie przepaść, nad która przebiegam.
Rzeka wpada w nią zmieniając się w wodospad.
Wydaje się, że to już koniec pogoni ale to tylko podstęp,
bo zaraz z wodnego pyłu tworzy się nagość,
a potem twarz i postać, którą straciłem dawno temu.
Cofam się przed nią gdy mówi - pokochaj się ze mną,
wynagrodź mnie orgazmem za bezsenność,
którą przez ciebie cierpię. Daj mi wieczność pieszczot
bo ich głód trawi mnie od dnia, w którym pozwoliłeś
mnie zabić, w którym wydałeś mnie aniołom na pastwę.
Teraz zbudziłam się więc nakarm mnie i wypełnij,
rozlej się we mnie strumieniem. Pozwól mi
żyć jeszcze, chociaż w pamięci lub we śnie…
Obiecywałeś że twoja miłość trwać będzie wiecznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz