sobota, 30 marca 2013


Kochałem płytko i nieszczęśliwie, ostatnio dziką Dolores ,
a po niej zachłanną Jolę, która odarła mnie ze skóry i złudzeń,
lecz na dzisiejszym balu moje kochanie uległo zmianie,
bo piękna i krucha Magdalena mnie wybrała.
- Weź mnie w ramiona – powiedziała.
- Weź jak do grobu – wyszeptała – wyzwól mnie.

Pierwszy pocałunek smakował jak krew.
- Witaj w dekadzie szaleństwa! – mówiła oplatając mnie udami.
- Witaj w wieku nienasycenia – odpowiadałem poddając się burzy.

Teraz spokojniejsi choć nadal głodni wyznajemy sobie miłość.
Gdy odejdę pierwsza – mówi Magdalena – zostawię ci moje ciało,
jeżeli zechcesz wciągniesz je na siebie jak płaszcz wczesną jesienią.

Nie zamykaj mi oczu gdy umrę przed tobą – odpowiadam.
Niech niebo odbija się w nich i chmury niech mącą błękit i zieleń
zanim płomienie zamienią mnie w dym,
zanim ulecę by zmieszać się z powietrzem,
by być w każdym twoim oddechu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz