Źle ci życzę,
chociaż jeszcze wczoraj byłeś
mi mistrzem i bratem.
Byłeś magiem, szamanem
nocnych barów.
Twoje wizje prowadziły mnie
przez życiowe mielizny,
twój bełkot był mi nauka i
poezją.
Zawiodłeś mnie!
Nie ziściło się nic z tego,
co mi wróżyłeś.
Nie zmaterializowało się nic
z tego,
co obiecywałeś dla mnie
stworzyć.
Tylko łańcuchy, które mnie
spętały są realne.
Mówisz wprawdzie, że możesz
mnie uwolnić
kiedy poproszę lub gdy będę
głodny.
Możesz nawet kochać się ze
mną, by zrobić mi przyjemność...
Nienawidzę cię!
Wolę walczyć niż kochać się.
Wolę się bić niż jeść.
Wolę próbować ci dołożyć nim
skonam,
zgnieciony w twoich dłoniach
jak robak.
Moja śmierć powie ci, że
wszystko co żyje umiera.
Zapamiętasz to przesłanie bo taką
masz pamięć.
I nigdy już nic nie ukoi tego
niepokoju, który
obudzi się w tobie nim
jeszcze zmyjesz z dłoni
lepką ziemię z głębi mego
grobu.
Ostatecznie zwyciężę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz